Jordania tam i z powrotem

Wyjechałem z Opola rano. Po drodze do granicy kupiliśmy trochę jedzenia oraz paliwo na dojazd do granicy bułgarsko-tureckiej (nasz pojazd miał zbiorniki na 150 litrów oleju napędowego). Niedaleko Krakowa dokonaliśmy jeszcze ostatniej naprawy (system ogrzewania gazowego).
Przejazd przez Czechy, Słowację i Węgry nie był zbyt ciekawy, gdyż kraje te są bardzo podobne krajobrazowo do Polski. Pierwsze pozytytwne zaskoczenie było związane z Rumunią. Kraj ten w niczym nie przypominał tego z opowiadań, iż jest bardzo zacofany i biedny. Co prawda daleko im do Polski, ale nawet w małych wioskach widać dokonane zmiany. Małe chatki odremontowane, chodniki wzdłuż ulic, wiele nowych placów budowy. Drogi przelotowe w dobrym stanie. Trasę wyznaczał nam GPS. Raz się pomylił i to bardzo. Odcinek drogi przez Rumunię numer 7A o długości 88km przemieżyliśmy w rekordowym czasie 3,5 godziny. Na GPS'ie był to gruby i prosty odcinek drogi, w rzeczywistości droga były bardzo kręta, stroma, coraz węższa i dziurawa. Wjechaliśmy na przełęcz na wysokości ok.1100 m.n.p.m; zjazd był jeszcze gorszy. Droga stała się kaminiesta z wielką ilością błota i gałęzi.
- Blog należący do Wojtekk
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać na te uwagi
-






Odpowiedź
Przeciwne wrażenia odniosłem gdy przejeżdżaliśmy przez Bułgarię. Dziwiłem się, że tak zaniedbany kraj, gdzie nie widać przemian, gdzie nie wiele się byduje czy remontuje, jest członkiem Unii Europejskiej. W Bułgarii trzeba wykupić winietę na ich drogi w stanie gorszym niż nasze (5 euro na 7 dni), przejazd mostem nad Dunajem kosztował nas 14,5 euro. Tamtejsi ludzie byli do nas bardzo sceptycznie nastawieni a czasami byli wręcz chamscy.Na granicy bułgarsko-tureckiej zatankowaliśmy do pełna. W strefe wolnocłowej 1 litr olej napędowego kosztował 0,79 euro. To paliwo pozwoliło nam dojechać do Syrii.
Dużo czasu spędzilismy na przejściu granicznym po stronie tureckiej. Najpierw musieliśmy iść kupić wizy po 10 euro na osobę, aby móc przejść kontrolę paszportową, następnie druga kontrola, trzecia, kontrola bagażu i pojazdu. Problem mieliśmy z ostatnia kontroląm, a dokłądnie z dojazdem do budki celniczej. Dojazd do lini kontroli był ograniczony bocznymi murkami, samochody osobowe bez problemu tam wjeżdżały, nasz kamper ledwo co. Poza tym musieliśmy uważać aby nie stracić jakiegoś lusterka lub czegoś z dachu. W końcu wjechalismy do Turcji.
Turcja jest bardzo malowniczym krajem, ludzie mili i pracowici. Istambuł to wielka i nowoczesna metropolia, aby przejechać przez wszystkie miasta przyłączone do Istambułu trzeba przejechać ponad 120km. Przejazd mostem nad cieśniną Bosfor był płatny tylko w jedną stronę: jadąc w stronę Azji. Przyjemność ta kosztowałaby nas oficjalnie 28 euro, ale przy bramkach pobierających opłaty stali tamtejsi taksówkarze, którzy za 5 euro umożliwili nam tani przejazd.
Przejazd przez Turcję to mile spędzony czas, krajobrazy piękne, drogi czasami ekstremalne ale szerokie i bez dziur.
WojtekK