Jak fotografować wypadki?
<!-- /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal {mso-style-unhide:no; mso-style-qformat:yes; mso-style-parent:""; margin:0cm; margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:none; mso-layout-grid-align:none; text-autospace:none; font-size:12.0pt; font-family:"Times New Roman","serif"; mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-language:#00FF;} .MsoChpDefault {mso-style-type:export-only; mso-default-props:yes; mso-ascii-font-family:Calibri; mso-ascii-theme-font:minor-latin; mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-theme-font:minor-fareast; mso-hansi-font-family:Calibri; mso-hansi-theme-font:minor-latin; mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; mso-bidi-theme-font:minor-bidi;} .MsoPapDefault {mso-style-type:export-only; margin-bottom:10.0pt; line-height:115%;} @page Section1 {size:595.25pt 841.85pt; margin:2.0cm 2.0cm 2.0cm 2.0cm; mso-header-margin:35.4pt; mso-footer-margin:35.4pt; mso-paper-source:0;} div.Section1 {page:Section1;} -->
Jak fotografować wypadki?
Poradnik hieny
Nic się tak dobrze nie sprzedaje jak seks i krew – usłyszałem podczas pierwszej kolacji finalistów naszego konkursu. Prawie codziennie jesteśmy świadkami jakiejś stłuczki lub poważniej wyglądającego dzwonu. Prosta sprawa. Pstryk i redakcja płaci nam kasę za zarąbiaste foty. Droga do fortuny nie jest jednak taka prosta. Na przeszkodzie stoją nasze ograniczenia sprzętowe i psychika.

Stanąć z boku wypadku i walnąć ogólny plan to każdy potrafi. I każda redakcja kupi taką fotę, jeżeli nie miała na miejscu swojego reportera. Ale nie spodziewajmy się za to kokosów. Do materiału z wypadku trzeba podejść jak do zwykłego reportażu. Musimy pomyśleć o detalach oraz planach szerokich i wąskich. Dobrze też znaleźć bohatera łączącego nasze fotografie w spójną całość.
Musisz być twardy
Ale może najpierw o psychice. Nie każdy jest w stanie znieść widoku krwi. Pół biedy kiedy doszło tylko do stłuczki, w której nikt nie ucierpiał, a posypały się zaledwie szkła. Gorzej gdy w wypadku są ranni lub zabici, a dookoła jest pełno straży, policji i pogotowia.
Najgorszy jest pierwszy wypadek. On zostawia ślad w psychice. To jego się najbardziej pamięta. Ofiary z tego właśnie zdarzenia będą nam się śnić po nocach. Jeżeli nie jesteś w stanie podejść do rozbitego auta i zimnym okiem spojrzeć na plan, to nie masz czego szukać w reporterce wypadkowej.
Nie ma bata, fotę trzeba zaplanować i skadrować szybko, bez cackania się z emocjami. W odpowiednim miejscu planu musisz umieścić ofiarę wypadku, ratownika, rozwalone auto i tłum gapiów w tle. Trzeba się liczyć z ewentualnością, że redakcja weźmie tylko jedno zdjęcie, dlatego trzeba mieć w materiale z tego wypadku takie zdjęcie, które odda istotę tego przykrego zdarzenia. Stąd konieczność szybkiego i chłodnego ocenienia sytuacji.
Nie chcesz chyba dostać w trąbę?
Trzeba uważać na uczestników wypadku. Ludzie krótko po stłuczce są w szoku. Widok kolesia z aparatem może budzić często nieprzychylne reakcje. W ruch mogą pójść pięści. Jak je powstrzymać? Broń Boże agresją! Najlepiej powiedzieć spokojnie formułkę: jest pan w szoku, ja to rozumiem, ale proszę mi pozwolić na wykonywanie obowiązków służbowych.

Czy fotografować trupy?
Tak. Trzeba mieć takie zdjęcia w materiale. Redakcja może wykorzystać takie foty, chociaż zapewne wypiksluje najbardziej drastyczne fragmenty kadru. Łatwo pisać, trudniej zrobić. Pamiętam wypadek dwa dni przed Wigilią, w którym zginęła matka z pięcioletnim synem. Chłopiec miał tyle samo lat, co moje dziecko. Wyobraźnia dopisywała absurdalne skojarzenia. Nie miałem siły, by podejść do roztrzaskanego samochodu.
Ale nie fotografowanie trupów jest najgorsze. Najtrudniejsze jest fotografowanie żywych ludzi. Pociąg wjechał w samochód. Na miejscu zmiażdżona została 20-letnia dziewczyna. Po godzinie przyjechał jej ojciec. Wył z ropaczy. Był w niesamowitym szoku. Można było go przypalać ogniem, nic by nie poczuł. A czy ty miałbyś siłę podnieść aparat i dokumentować jego tragedię? Jeżeli nie, to nie masz zadatków na reportera wojennego.
I szybciutko o sprzęcie
Podczas wypadków dużo się dzieje. Przestawienie aparatu w tryb zdjęć seryjnych to konieczność. Wypadki zdarzają się niestety w trudnych warunkach oświetleniowych. Naszym kolegą będzie więc wysokie ISO. Jak wysokie? Szumy oczywiście nie powinny zjeść naszej foty, ale zdjęcia zrobione na dużych czułościach są akceptowalne jeżeli zawierają duży ładunek emocji: szybką akcję ratowników ratującą życie, rozpacz członka rodziny, wkładanie noszy z rannym do karetki.
Chcąc fotografować wypadek powinniśmy mieć ubraną kamizelkę odblaskową. Człowiek z aparatem i w koszulce odblaskowej może wejść kawałek dalej niż zwykli gapiowie. Ale bez przesady! Nie powinniśmy przechodzić taśm rozstawionych przez policję. Wtedy przydaje się nam długa ogniskowa.
Trzeba też mieć na uwadze, że podczas wypadków w warunkach nocnych nie sprawdza się automatyka lamp błyskowych. Ich pomiar światła głupieje po dotarciu do odblaskowych obszyć mundurów strażackich lub policyjnych. Zdjęcia są niedoświetlone. Trzeba wtedy przejść w pełen manual i sprawnie dobrać dłuższe zazwyczaj czasy otwarcia migawki.
Bezwzględnie nie wolno przeszkadzać w prowadzeniu akcji ratowniczej. Nie możemy też, niechcący chociażby, zacierać śladów, które pomogą potem policji w ustaleniu przyczyn wypadku. Nikt nas nie będzie raczej w największym młynie legitymować, chociaż wypada się szybko przedstawić i wyjaśnić, dla jakiego medium robi się materiał.
I najważniejsza sprawa: naszym obowiązkiem po natrafieniu na wypadek jest udzielenie pierwszej pomocy. To informacja dla tych, którzy mogą mieć dylemat: pomagać czy chwytać za aparat.
Argymir Iwicki
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać na te uwagi
-





Odpowiedź
No i wyjaśniłeś tę trudną sztukę fotografii
fakt niezaprzeczalny do tego typu fotografii trzeba mieć żelazne nerwy, dystans i mocną psychikę aby móc w miarę normalnie żyć, a niewiele osób się nadaje. Ale co do stwierdzenia że pierwszy wypadek największy wywiera ślad na naszą psychikę nie zgodzę się z tym, bo jest to indywidualna sprawa i raczej zależna od rodzaju i wielkości tragedii z jaką mamy do czynienia. Pozdrawiam.
Slawow1
Odpowiedź
Generalnie by być dobrym dziennikarzem, trzeba mieć szczególne predyspozycje- to dotyczy nie tylko robienia zdjęć. Zawsze jest dylemat czy wejść gdzieś z butami i pokazać emocje lub zdarzenia, które ktoś chciałby zachować dla siebie, czy też odpuścić sobie temat i poszukać innego. Pokazywanie emocji jest jednak niezwykle istotne i bez tego ani rusz. Taki dylemat kiedyś miałam- nie wybrałam innego tematu co prawda, ale nie zgodziłam się na zaproponowane zmiany. Tyle, że miałam wtedy 18 lat
Bardzo ciekawy artykuł.
Recenzja FinePix Z33 WP: http://www.myfinepix.pl/pl/reviews/finepix-z33wp/328426/459783